sobota, 31 grudnia 2016

Nie bój się aż tak bardzo...

Mój ostatni post w 2016 dedykuję wszystkim lękom i strachom...

Odkąd sięgam pamięcią - zawsze się bałam. Ludzi, miejsc, wydarzeń...

Kiedy miałam pięć lat mocno naciągałam czapkę na uszy, bo ktoś powiedział mi, że jeśli nie nałożę czapki, to wiatr na dworze wywieje mi z głowy wszystkie mądre myśli.
Ileż mądrych myśli ma w głowie pięcioletnia dziewczynka? Nie ważne ile - ważne, że do dzisiaj nie trzeba mnie nakłaniać do nałożenia czapki, kiedy tylko zawieje...
I nawet jeśli wiem, że nie ma takiej możliwości aby wiatr wywiał mi z głowy cokolwiek, to gdzieś tam w środku... ten lęk...

Kiedy miałam lat siedem, pewna równie młodziutka koleżanka powiedziała mi, że jestem głupia jak but z lewej nogi. Długo pamiętałam smak moich dziecięcych łez, którymi nie podzieliłam się z nikim innym.
Długo też, nie wyciągałam ręki do góry ze strachu, że udzielę jakiejś niezbyt mądrej odpowiedzi na pytanie.
I choć już wiem, że z moją głową wszystko w porządku i na dodatek nikt nie ma prawa mnie tak oceniać, to gdzieś tam w środku... ten strach...

Kiedy miałam lat piętnaście wybrałam szkołę w odległym mieście i zamieszkałam w internacie. Wszystko było nowe i nieznane, do internatu zawieziono mnie samochodem. Rodzice powiedzieli mi, żebym nie przyjeżdżała na weekend do domu, bo sobie nie poradzę - przecież nigdy nie jeździłam sama dokądkolwiek.
Ale kiedy okazało się, że w piątek po lekcjach - wszyscy jadą do swoich domów - pojechałam i ja.
Jakież było zaskoczenie mojej mamy - kiedy otworzyła mi drzwi...
I choć już wiem, że to ja podejmuję decyzje dotyczące mojej własnej osoby, to gdzieś tam w środku... ten lęk...

Czemu o tym piszę?
Bo było w moim życiu jeszcze mnóstwo innych sytuacji, które paraliżowały mnie w środku, dławiły oddech, kazały kulić plecy i nigdy się nie wychylać. One były i nadal są. Zmienił się tylko status "walczących".
Kiedyś, to strach był większy ode mnie; dzisiaj - to ja wygrywam ze strachem :-)
Czy mam jakąś magiczna metodę? Jakąś moc wybitną i różdżkę czarodziejską? Macham nią i mówię: nie ma strachu, nie ma lęku? Nie mam.

Po prostu zaakceptowałam mój strach. Zaprzyjaźniłam się z lękiem...
Zamiast oskarżać go o to, że to dlatego nic mi się nie udaje albo coś nie wychodzi, pytam po co przyszedł?
Bo tak już jest, że każda z trudnych sytuacji pojawia się w naszym życiu po coś. I choć boimy się bardzo, to okazuje się, że oprócz strachu, dostajemy też coś w prezencie. Czasem są to inne możliwości, czasem wartościowa zmiana, nowe odczucia, emocje...

A więc.... w 2017 nie bój się aż tak bardzo... A jeśli już pojawi się strach - zapytaj go o to, co tak na prawdę ze sobą przynosi?
Ja dzięki starym lękom osłaniam głowę przed wiatrem, uczę się wciąż nowych rzeczy i dokładnie planuję każdą podróż - czyż to nie piękne prezenty?
To się rozpisałam, co? 
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku - dziękuję, że jesteście!



piątek, 23 grudnia 2016

Magicznych Świąt

Kochani,
w ten jakże piękny czas, wpadam na chwilkę,
aby pożyczyć Wam magicznych Świąt Bożego Narodzenia...
Spędźcie ten czas wspólnie z bliskimi Wam ludźmi, 
tak aby miłość w Waszych sercach, zapłonęła żywym ogniem....



 Mimo czasu, który ostatnio nie jest zbyt łaskawy dla ludzi,
spróbujcie odczarować go tak, aby przy wspólnym stole,
podzielić się  nie tylko białym chlebkiem ale Miłością właśnie...



 Magicznych Świąt i pięknego Nowego Roku!

   

wtorek, 20 grudnia 2016

Perełki na żyłce

Dokładnie tak, dzisiaj będzie o koraliczkach, a raczej perełkach ;-)
Jakiś czas temu postanowiłam zrobić porządki w biżuteryjnej szkatułce. 
Jako, ze jestem kobietą i na dodatek zmienną w swej naturze - zostawiłam to,
co zdecydowanie założę.
Ponieważ ogromnie nie lubię marnotrawstwa i bliższy mi jest recykling niż ostatnie krzyki mody - to, czego już nie założę, postanowiłam jakoś spożytkować.
I tak powstał pomysł na bardzo romantyczną kartkę :-)


Kartkę, na której "upchnęłam" mnóstwo przeróżnych dodatków, mniej lub bardziej scrapowych,



z tytułowymi perełkami na żyłce włącznie :-)


 I tak bardzo mi się efekt spodobał, że pomyślałam: 
ciekawe, czy ktoś jeszcze testował tego rodzaju "biżuterię" na swoich kartkach?
I czy w ogóle są jacyś fani takich ozdób?
A zaraz potem, zaczęłam przeglądać hurtownie celem znalezienia innych kolorów...
I oto są :-)


Dla pasjonatów, takich jak ja, od wczoraj, w Lemoncraft Shop ----> Klik


To się rozpisałam ;-) Ciekawe, kto dobrnął do końca?




Materiałoznawstwo dla ciekawych co i z czym :-)